Kliknij tutaj --> 🌧️ klepanie po plecach przy kaszlu
Kaszel szczekający pojawia się przy zakażeniu krtani, do którego dochodzi po kilku dniach od infekcji wirusowej, podobnej do przeziębienia, objawiającej się katarem, chrypką oraz stanem podgorączkowym. Inną przyczyną pojawienia się kaszlu krtaniowego jest uraz krtani lub obecność ciała obcego w krtani oraz refluks przełyku.
Masaż klatki piersiowej jest użyteczny. Kaszel po jedzeniu z flegmą często nie jest oznaką chorób układu oddechowego. Ma inne przyczyny związane z patologią układu pokarmowego. Objaw ten jest charakterystyczny dla wrzodu trawiennego, refluksu żołądkowo-przełykowego, a także innych chorób żołądkowo-jelitowych.
Suchy kaszel występuje także po niektórych lekach. Jest on także objawem astmy, chorób serca, alergii, przewlekłych chorób dróg oddechowych, refluksu lub nowotworu. Częstym objawem suchego kaszlu jest odczucie drapania lub łaskotania w gardle oraz suchości w gardle. Nie dochodzi do odkrztuszania wydzieliny. Kaszel brzmi głucho.
Przyprawy o działaniu przeciwbakteryjnym, takie jak imbir czy cynamon, mogą pomóc w łagodzeniu objawów kaszlu. Delikatne klepanie po plecach może pomóc w oczyszczaniu wydzielin i złagodzeniu kaszlu. Stosowanie siemienia lnianego może być pomocne w łagodzeniu suchego kaszlu, szczególnie gdy towarzyszy mu ból i drapanie w gardle
przechodzi po plecach, z zimna ★★★ GARBATY: człowiek z wypukłością na plecach ★★★ IGIEŁKI: na plecach jeżyka ★★★ KARABIN: na plecach biathlonisty ★★ AKWALUNG: aparat na plecach płetwonurka ★★★ KLEPANIE: po plecach lub biedy ★★★ AKWANAUTA: płetwonurek z akwalungiem ★★★ bachaku1: NIESIENIE: rannego
Site De Rencontre Serieuse Gratuit Pour Les Hommes. Jak oklepywać plecy choremu dziecku? Oklepywanie pleców chorego dziecka pomaga usunąć z płuc wydzielinę, która zalega w nich podczas infekcji górnych dróg oddechowych. U niemowląt taka wydzielina stanowi duże zagrożenie dla zdrowia. Jest również trudniejsza do wyeliminowania. W jaki sposób oklepywać plecy maluszka, aby przynieść mu ulgę? Oklepywanie pleców dziecka, choć budzi u rodziców kontrowersje, niekiedy jest konieczne (szczególnie w przypadku zalegającej wydzieliny). Sposoby na katar u dziecka Po co oklepywać plecy dziecka? Dzieci, szczególnie te małe jak noworodki i niemowlęta, trudniej sobie radzą z wydzieliną, która spływa do ich dróg oddechowych. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, małe dzieci najczęściej leżą, a to pozycja niesprzyjająca odkrztuszaniu gromadzącej się w drogach oddechowych wydzieliny. Po drugie, noworodki i niemowlęta mają zbyt słaby odruch kaszlu i niższe ciśnienie w płucach, które pomaga w odkrztuszaniu. Nawet zwykły katar, ze względu na brak u dziecka umiejętności wydmuchiwania noska, może doprowadzić do gromadzenia się wydzieliny w płucach. Następstwem może być zapalenie płuc lub oskrzeli. Oklepywanie pleców dziecka ma działanie zarówno profilaktyczne, jak i lecznicze. W przypadku tego pierwszego, minimalizuje ryzyko zachorowania na zapalenie płuc czy oskrzeli. Wystarczy, że zakatarzone dziecko będzie systematycznie oklepywane, a wydzielina będzie na bieżąco usuwana z jego dróg oddechowych. W przypadku zachorowania, oklepywanie pleców chorego jest potrzebne, by wspomóc leczenie mukolityczne - ułatwia odklejanie się wydzieliny od ścianek, poprawia ukrwienie w płucach i zwiększa skuteczność lekarstw wykrztuśnych. Przeczytaj także: Jak skutecznie udrożnić nosek niemowlaka? Sposób na głęboko zalegający katar Jak oklepywać chore dziecko? By pomóc dziecku, nie wystarczy zwykłe klepanie go w plecki. By było to efektywne oklepywanie, musi być ono robione umiejętnie. Inaczej nie przyniesie ono oczekiwanych skutków, a nawet być może bardziej zaszkodzi niż pomoże. Odpowiednia pora Dziecko oklepujemy regularnie. Najlepiej robić to rano, tuż po przebudzeniu, gdyż wydzielina zbierała się przez całą noc w płucach. Kolejne oklepywanie należy robić od 15 minut do godziny po podaniu dziecku leku wykrztuśnego. Dobrze jest również oklepać malucha tuż przed spaniem, by podnieść jego komfort spania w nocy. Unikajmy oklepywania po karmieniu, bo dziecko może przez to zwrócić pokarm. Odpowiednie ubranie Zasadą oklepywania jest to, by nie robić tego na gołe plecki. Uderzanie malucha może być po prostu wtedy dla niego bolesne. Oklepywanie przez grube ubrania też nie jest dobre, gdyż zbyt duża warstwa ubrań może amortyzować uderzenia. Najlepiej więc oklepywać dziecko ubrane w cienkie ubranko np. body. Odpowiednia pozycja dziecka Dziecko powinno być oklepywane w pozycji na brzuchu, gdy jego głowa jest niżej niż reszta ciała. Umożliwi to łatwiejsze odkrztuszanie. Najlepiej położyć sobie dziecko na kolanach, lewą ręką przytrzymując je pod paszkami, by się nie zsunęło. Główka powinna być poza naszymi kolanami. Umiejętne oklepywanie Nie oklepujemy dziecka otwartą dłonią. Prawidłowo ułożona dłoń powinna mieć kształt łódki (wewnątrz dłoni powinno być zagłębienie), dzięki temu uderzenia będą naturalnie amortyzowane poduszką powietrzną, która się utworzy w dłoni. Uderzając plecki malucha, powinniśmy słyszeć głuchy odgłos. Oklepujemy plecki od dołu do góry. Zaczynamy od środka pleców w okolicy dolnych żeber i oklepując idziemy w górę wzdłuż kręgosłupa (nie klepiemy po kręgosłupie). Następnie znowu od środka pleców uderzamy w kierunku boku (pod łopatki) - z jednej i z drugiej strony. Oklepywanie powinno być energiczne, dość silne i miarowe np. trzy uderzenia i przerwa, trzy uderzenia i przerwa itd. Zabieg ten powinien trwać góra 3 - 4 minuty, by dziecka nie zmęczyć i nie rozdrażnić. Dla dziecka powinna być to swego rodzaju zabawa a nie przykrość. Przeczytaj: Ropny katar - jak wygląda i o czym świadczy ropna wydzielina z nosa? Choroby wieku dziecięcego. Czy rozpoznasz je po objawach? Pytanie 1 z 10 Powiększenie oraz obrzęk ślinianki przyusznej, wysoka gorączka, złe samopoczucie, ból podczas jedzenia i picia to jedne z najczęstszych objawów: zapalenia gardła zapalenia ucha świnki grypy
Może być niepokojącym objawem, z którym niezwłocznie należy udać się do lekarza, może także świadczyć o tym, że w naszym życiu jest zbyt dużo stresu. Jedno jest pewne. Jeżeli towarzyszy nam pieczenie w klatce piersiowej, warto przyjrzeć się temu, w jakich okolicznościach ból się nasila oraz z czym może być związany. Jakie odczuwamy objawy? Najczęściej pieczenie w klatce piersiowej opisywane jest jako kłucie, duszności, ból ostry, przeszywający, gniotący i palący. Często pojawia się bez względu na zajmowaną pozycję lub nasila się przy wykonywaniu konkretnych czynności. Może być zarówno trwający chwilę, jak i długotrwały. Pieczeniu w klatce piersiowej może towarzyszyć nierówny rytm serca, zmiany w ciśnieniu, zawroty głowy, czy drętwienie lewej ręki. Należy więc dokładnie przyjrzeć się, jakiego rodzaju ból nam towarzyszy i jakie pojawiają się inne objawy, ponieważ ból w klatce piersiowej występuje w przebiegu wielu schorzeń. Towarzyszy w chorobach układu pokarmowego, oddechowego, sercowo-naczyniowego lub mięniowo-szkieletowego, a także może świadczyć o nerwicy. Choroby układu sercowo-naczyniowego Atak serca jest jedną z najczęstszych chorób, z którą kojarzymy pieczenie w klatce piersiowej. Jak odróżnić zawał od innych dolegliwości? O zawale może świadczyć gwałtowny ból w środkowej części klatki piersiowej, który promieniuje do lewego barku oraz żuchwy. Jest to silne i kłujące pieczenie, trwające ok. pół godziny. Wśród objawów towarzyszących zawałowi można wymienić nudności, duszności, ból pleców między łopatkami, nudności oraz znaczne osłabienie. W tym przypadku niezbędna jest pomoc ambulatoryjna. Warto dodać, że podobny ból niekoniecznie może wskazywać na zawał, ale także na zapalenie mięśnia sercowego (wówczas towarzyszą mu gorączka, duszności nawet przy niewielkim wysiłku oraz przemęczenie). W tym przypadku ból nasila się podczas leżenia na lewym boku, plecach oraz chodzeniu, natomiast mniejszy jest w pozycji siedzącej oraz przy pochylaniu się do przodu. W przypadku dławicy piersiowej objawy są podobne, jak przy zawale. Pojawiają się jednak po intensywnym wysiłku i w wyniku niedokrwienia mięśnia sercowego. Charakterystyczny jest tępy, gniotący i palący ból w klatce piersiowej. Promieniuje on do ramion, szyi, żuchwy oraz nadbrzusza. Takim bólom mogą towarzyszyć duszności. Zwykle pieczenie w klatce piersiowej trwa do 15 minut, a ustępuje po odpoczynku lub podaniu nitrogliceryny. Z kolei rozwarstwieniu aorty towarzyszy silny i nagły ból, który odczuwalny jest w klatce piersiowej i promieniuje do pleców oraz brzucha. Mogą pojawiać się także takie objawy jak wymioty, pocenie się oraz zawroty głowy. Do rozwarstwienia aorty dochodzi głównie u osób z wysokim ciśnieniem tętniczym. Jeżeli natomiast pieczenie i ból w klatce piersiowej za mostkiem nasila się przy leżeniu, oddychaniu oraz połykaniu, a także promieniuje do pleców i barków, wówczas możemy podejrzewać zapalenie osierdzia. Tym bardziej, jeżeli ulgę przynosi pochylenie się do przodu. Objawy towarzyszące to często kaszel oraz duszności. Choroby układu oddechowego Jedną z najczęstszych chorób, którą zwiastuje pieczenie w klatce piersiowej, jest zapalenie płuc. Charakteryzuje się ono bólem w klatce piersiowej podczas wdechu, któremu towarzyszą duszności, suchy kaszel oraz wysoka gorączka. Podobne objawy występują przy zapaleniu opłucnej. Wówczas ból odczuwany jest nie tylko przy oddychaniu, ale także podczas wykonywaniu gwałtownych czynności – bieganiu, skakaniu, czy kaszlu. Natomiast znika, gdy się kładziemy. Z kolei sygnałem świadczącym o zatorowości płucnej jest ostry i palący ból w klatce piersiowej, który zwiększa się podczas wdechu. Towarzyszą mu też takie objawy jak suchy kaszel i przyspieszone bicie serca. Inną z chorób układu oddechowego, związaną z bólem w klatce piersiowej, jest odma opłucna. Jej objawami są płytki oddech, bladość, osłabienie, suchy kaszel oraz omdlenia. Choroby układu pokarmowego Ból w dole klatki piersiowej oraz w okolicach nadbrzusza jest jednym z objawów choroby wrzodowej żołądka lub dwunastnicy. Opisywany jest jako tępy i ciągły, rzadko jako piekący. W przypadku wrzodów żołądka ból nasila się po jedzeniu. Jeżeli natomiast chodzi o wrzody dwunastnicy, wówczas ból pojawia się w nocy i na czczo, a zmniejsza się po zjedzeniu, po czym wraca za kilka godzin. Z kolei objawem zapalenia trzustki może być ból w nadbrzuszu, który z kolei promieniuje do pleców i klatki piersiowej. Pojawia się on po ok. kwadransie po zjedzeniu posiłku i równolegle występują gorączka, nudności i wymioty. Silny i nagły ból w okolicach zamostkowych może świadczyć także o pęknięciu przełyku. Równolegle chorego dopadają gwałtowne wymioty, a także gorączka i duszności. Inną chorobą układu pokarmowego, o którym może świadczyć pieczenie w klatce piersiowej, jest refluks. Ból często promieniuje do pleców i towarzyszy mu zgaga oraz cofanie się pokarmu z żołądka do przełyku. Choroby układu mięśniowo-szkieletowego Wówczas pieczenie w klatce piersiowej może wynikać ze stanu zapalnego stawów w klatce piersiowej. Dotyczyć może również mostka lub żeber, czy obojczyka lub też z urazów typu uderzenie. Pieczenie odczuwalne jest w przedniej części klatki piersiowej oraz nasila się przy ruchu i kaszlu. Bolące miejsca są również wrażliwe na dotyk. Preparaty na choroby układu sercowo-naczyniowego i oddechowego Pieczenie w klatce piersiowej a nerwica W tym przypadku u źródła bólu tkwią przyczyny takie jak silny stres, pojawiające się lęki i nadmierne napięcie wewnętrzne. Symptomy nerwicy można pomylić z zawałem, bowiem jest to kłucie w klatce piersiowej, zawroty głowy, zmiany ciśnienia, czy drętwienia rąk oraz tzw. nerwobóle. O nerwicy świadczy jednak głównie sposób oddychania przez osoby uskarżające się na ból. Oddychają one za pomocą klatki piersiowej, bez użycia przepony. Zaś wdechy są bardzo głębokie, co wynika z narastającego poczucia paniki, a co za tym idzie – uczucia brak powietrza. Oddech staje się wówczas przyspieszony oraz płytki. W skrajnych przypadkach może dojść do hiperwentylacji i utraty przytomności.
Około godziny temu połknęłam kapsułkę z wit. D3 Poczułam, że "trafiła nie do tej dziurki", więc próbowałam ją wykrztusić, klepanie po plecach z jednoczesnym kaszlem nie przyniosło efektów. Próba wymiotowania też nie pomogła. Czuję, że jest mniej więcej lekko poniżej lub na wysokości jabłka Adama. Czy konieczne jest jechanie na pogotowie, czy tabletka się sama rozpuści? Nie mam większych problemów z oddychaniem, jedynie lekko boli mnie głowa, ale jestem panikarą i może to być też tego powód KOBIETA, 22 LAT 8 miesięcy temu Bezdech redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Gorączka, kaszel i ból głowy a nudności – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Czym jest ból przy ruchu i podczas kaszlu? – odpowiada Dr n. med. Tomasz Grzelewski Ból podczas kaszlu - co się dzieje? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Napadowy przewlekły kaszel – odpowiada Dr n. med. Maria Magdalena Wysocka-Bąkowska Katar i kaszel oraz wymioty u 3-latki – odpowiada Lek. Karina Kachlicka Duszący kaszel a wymioty żółcią – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Czy muszę pilnie udać się do lekarza? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Suchy kaszel, wymioty a gorączka u dziecka – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski Ból w klatce piersiowej i suchy kaszel – odpowiada Lek. Bartosz Małek Do jakiego lekarza powinna udać się osoba odczuwająca ból w klatce piersiowej? – odpowiada Lek. Łukasz Wroński artykuły
Moment dojrzewania wyrabia charakter, podejście do życia, sposób zachowania. Dla Enkeleida Dobiego przypadł na czas albańskiej dyktatury, gdzie – jak sam mówi – nie istniała ani wolność słowa, ani o wyjeździe wydawały się mrzonką, a głośne mówienie o swoich celach spowodowało utratę pracy przez mamie, która prała ciuchy i płakała z bólu. O przeprosinach ojca, które były momentem przełomowym. O tym, że jeżeli przeżyje się reżim, to przeżyje się wszystko. O porzuceniu możliwości ucieczki z Albanii na statku. O tęsknocie za bliskimi, której pokłosiem ucieczki z Parmy, Fenerbahce i Dinama Zagrzeb. O byciu lepszym technicznie od Filippo Inzaghiego, ale i o uważaniu się za pana piłkarza, przez co karierę zrobił Włoch. O sztucznych ograniczeniach – tak Polaków, jak i Albańczyków – nakładanych przez rodziców. O szukaniu alibi, zamiast podjęcia prawdzie, której nie lubimy, która boli, a która jest cenna. O przechodzeniu obok meczu we Francji, którego następstwem okazał się dobijający tym wszystkim mówi Enkeleid Dobi, trener Górnika Polkowice, a w przeszłości piłkarz Zagłębia Lubin, Górnika Zabrze, albańskich, chorwackich i francuskich klubów.*Jako 12-latek byłem uważany za cudowne albańskie dziecko. Nie kryłem się z marzeniami o grze w Barcelonie. Czyli marzyłem o wyjeździe. Wyjeździe z Albanii w czasach reżimu. A wówczas różnie bywało. Jako dziecko pewnych rzeczy nie rozumiesz, ale jak dorastasz, to zdajesz sobie sprawę, że jestem pod dyktaturą, co powoduje pewne problemy. Nawet nie tyle dla mnie, co dla rodziców. Państwo czepiało się ich, myśląc, że to oni chcą, bym to było po prostu moje stracił pracę, był śledzony, ale miał mocny charakter, nie załamał się. Tak samo mama, która wie, co to znaczy cierpieć, bo wychowywała się w domu dziecka. Dostawałem mnóstwo wsparcia, mimo wszystko miałem szczęśliwe dzieciństwo, choć łatwo nie 1985-1986 mieliśmy wszystko, naprawdę. Później zaczęły się pana sklepach brakowało towarów, każda rodzina miała wydzielone, co dostanie. Kilogram mięsa, kilogram kawy, dwa litry w dziecko nie mogłeś mieć tego, co chciałeś. Wszystko było ustalone z góry. Dostawałeś chleb, ale nie miałeś masła. Musiałeś używać cukru i wody. Zdarzało się i że to mi jaki sposób?Doświadczenia wpłynęły na mój że jest pan skromny i spokojny. Tego nauczyło pana życie w Albanii?Wiem, że dziś tak naprawdę mamy wszystko. Albo możemy mieć wszystko, wystarczy tylko popracować. Niektórzy mówią, że mają źle, a nie wiedzą, jak wygląda życie pod zamartwiają się Zupełne odwrócenie proporcji, gdyż żyjemy w świecie, w którym większość rzeczy mamy na wyciągnięcie ręki. Nikt nie wymaga, byśmy cierpieli, nikt nie wymaga, byśmy walczyli. Jest inaczej w wielu aspektach, choćby pod względem aktywności. Kiedyś – siłą rzeczy, skoro nie było komputerów – większość czasu spędzało się na dworze, dziś jest z tym problem, więc i problemy są inne. Bardziej wiem, czy wszyscy mają w życiu cel. A powinni mieć, gdyż posiadanie celu jest w życiu bardzo ważne, przede wszystkim w był pana cel?Chciałem mieć buty Adidas i robiłem wszystko, żeby je miałem 12 lat i wracałem z treningu – cały ubrudzony, w piasku i w błocie – zauważyłem mamę, która prała ciuchy ręcznie i że coś się stało. Okazało się, że od prania moich ciuchów bolały ją ręce. Po prostu. Krzyczała na mnie, trochę miała pretensji, ale przytuliłem ją.– Spokojnie, jeszcze trochę. Jeszcze trochę i ci tę pralkę kupię.– Synu, masz 12 lat. Jakim cudem kupisz pralkę? Nie stać „Nie stać nas”. Czasami jesteśmy ograniczani przez rodziców, przez środowisko. Mówi się nam, że czegoś nie można, a to że można. Wiedziałem, że gram w piłkę całkiem dobrze, pojawiało się zainteresowanie klubów, dostawałem dietę. Na koniec każdego miesiąca otrzymywałem wynagrodzenia, dość małe, w końcu byłem dzieckiem, ale lata później mogłem kupić Adidasy, spełniając marzenie, albo rower, bo o nim również marzyłem. Jednak pojechałem kupić mamie się kolejny problem – skąd mam tyle pieniędzy. Takich sum – całościowo – nie zarabiał nawet mój ojciec, ale nic dziwnego, skoro przez dwa lata nie wydawałem, tylko zbierałem, o czym rodzice nie wiedzieli. Pojechałem do sklepu, ale musiałem mieć dowód na to, że zarobiłem pieniądze uczciwie. Trochę zamieszania było, ale koniec końców szef klubu pokazał wszystkie papiery, więc zaprowadziłem mamę do sklepu i kupiłem jej jeszcze kilka lat temu stała w domu, choć już nie działała. był najważniejszy. Tak samo mam teraz – stawiam sobie cele i je realizuję. 85 procent już w życiu osiągnąłem. I tak, fakt – tego nauczyło mnie dzieciństwo, życie w pan, że skoro przeżył reżim, to przeżyje jednej strony tak, z drugiej – nauczyłem się, że jak jest źle, to trzeba szukać odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Też byłem taki, że się użalałem, ale widziałem, że to droga donikąd. Nie zamartwiaj się, lecz myśl co zrobić, żeby było zmienił pan podejście?Kiedy miałem 16 lat i zacząłem dostawać powołania do młodzieżowych reprezentacji kraju. Byłem jednym z najlepszych piłkarzy, zapraszano mnie za krajowe konsultacje, ale długo nie jeździłem na żadne zagraniczne zgrupowania. Miałem żal do ojca, powtarzałem, że to jego wina. Że to dlatego, iż jest nękany. A przecież był nękany w związku z moją sytuacją!W pewnym momencie ojciec podszedł i mnie przeprosił.– Przepraszam, synu, ale naucz się jednej rzeczy. Ja nie miałem wyboru, ty masz wybór. Nie miej żalu, pracuj dziecko nie do końca wszystko rozumiałem, ale teraz uświadamiam sobie, że to był moment przełomowy.– Dobrze tato, będę walczył. Sami będą prosić, żebym dla nich wielką motywację, by – jakkolwiek spojrzeć – mimo przeciwności losu spełniać się w zawodzie, który kocham. Spałem z piłką, nie wyobrażałem sobie życia bez piłki. Jest bardzo mało ludzi na świcie, którzy robią to, co kochają. Trzeba to doceniać. Oczywiście, pojawiają się przeszkody i gorsze momenty, ale duma z przeskoczenia przeszkody jest spora. Zawsze. Życie nie jest kolorowe, ale jest piękne. A że miałem pretensje do całego świata, tylko nie patrzyłem na siebie? Ludzka natura. Najłatwiej zrzucić winę na kogoś innego. Zmieniłem się, w końcu w reprezentacji młodzieżowej na zagranicznym zgrupowaniu że warto walczyć. Nawet pod dyktaturą, gdzie nie masz wolności słowa, nie masz niczego. Jesteś zamknięty w klatce. Dlatego gdy wyjeżdżaliśmy z reprezentacją na zagraniczne zgrupowania, jeździło więcej agentów niż piłkarzy, żeby pilnować, by zawodnicy nie handlowali czy coś Albanii wyjechał pan w 1997, kiedy powoli zmieniał się moment też nie był najlepszy. Wojna cywilna, wcześniej bywało niebezpiecznie. Pamiętam 1991-1992, kiedy ludzie zaczęli uciekać do Włoch na statkach. Miałem 15 lat, zaczynałem profesjonalną karierę. Była możliwość, żebym pojechał z rodzicami. Żebym wyemigrował. Ale nie wyobrażałem sobie, żeby wsiąść na statek i wyjechać. Zostałem. Nie wiem, czy postąpiłem dobrze czy postąpiłem źle. Trudno oceniać. Każdy wybór niesie za sobą jakąś konsekwencje – dobrą lub złą. Może gdybym wyjechał, moja kariera potoczyłaby się inaczej i wdrapałbym się na wyższy poziom. A może byłoby gorzej. Pewnie nie trafiłbym do Polski, pewnie nie miałbym żony i dwójki dzieci. Kto wie, czy byłbym z Albanii wyjechałem, gdy czułem, że jestem na wyjazd gotowy. Sportowo, gdyż czułem się mocny, a i zdobyłem mistrzostwo Albanii, ale przede wszystkim mentalnie. Bo wcześniej gotowy do wyjazdu nie byłem. Uciekałem z Parmy, uciekałem z Fenerbahce, uciekałem z Dinama Zagrzeb, gdzie zapraszano mnie na testy. Miałem podpisać umowę, ale nie wyobrażałem sobie życia poza Albanią. Kocham ten się pan odnajduje, mieszkając cały czas poza krajem?Dziś już tak. Jeżeli widzę, że moja rodzina jest szczęśliwa, też jestem szczęśliwy. Żona jest Polką – teraz nie ma ja, teraz jesteśmy my. A ja robię wszystko za ludzi, których kocham. Dlatego jest łatwiej. Żyję dla nich, mam ambicje trenerskie, ale poza tym zrobiłem wszystko, co chciałem. Czuję się spełniony zmienił pan na mimo że czułem się gotowy, to pierwszy rok był trudny. Tęskniłem, chciałem wracać, więc poczucie gotowości mnie zawiodło. Stąd dwa lata, które spędziłem w NK Varteks udane nie były. Piłka była dodatkiem, nie potrafiłem się w pełni na niej skupić. Brakowało mi przyjaciół, brakowało mi po komunie byliśmy zżyci. Bardziej zżyci niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko tam mogliśmy przeżyć. A tu zostałem rozdzielony, widzieliśmy się jak to było z wcześniejszymi testami?Na przykład Parma wypatrzyła mnie, gdy zagrałem przeciwko niej z Teutą Durres w Pucharze Zdobywców Pucharów. 0:2. To był rewanż, w pierwszym spotkaniu pauzowałem za żółte kartki. Grali Zola czy Stoiczkow, krył mnie Cannavaro, więc uznane marki. Spodobałem się, dostałem zaproszenie na Włoszech przekonałem się, że najważniejsza jest głowa, jakkolwiek banalne to wtedy uważałem się za pana piłkarza. Bo pograłem w reprezentacji, byłem jednym z lepszych piłkarzy Albanii. I w Parmie spotkałem Filippo Inzaghi, który nie był wcale lepszy, technicznie go zjadałem, ale – uwaga – on robił wszystko, żeby być lepszym. Żeby być panem piłkarzem, a ja za pana piłkarza już się karierę zrobił pan sodówkę?Oczywiście. Każdy ma. Dorastasz, to trudny okres. Ważne, żeby mieć wokół siebie ludzi, którzy cię wspierają. Wtedy jest łatwiej. Nie można żyć samemu, ktoś zawsze musi ci pomóc. Żyjemy z otoczeniem – rodziną, przyjaciółmi – którzy, jeżeli są prawdziwi, stanowią wartość dodaną. Ja za granicą byłem sam, może dlatego nie miał kto mną pokierować tak jak największa wina jest we przede wszystkim głowa. Talent jest ważny, ale nie najważniejszy. Potem charakter. Dziś w piłkę nożna nie można grać, nie mając charakteru. Chorwaci mają 4 miliony ludzi, Polska 40. I Chorwacja jest wicemistrzem świata. Dlaczego?Panu imponowała ich czują strachu przed nikim jeżeli chodzi o boisko, jeżeli chodzi o sport. Pracują nad charakterem. Jak coś nie pójdzie, to nie poddają się. Idą samo my, Albańczycy. Braliśmy udział w ostatnich Mistrzostwach Europy. Bo marzyliśmy, bo walczyliśmy. Graliśmy ze Szwajcarią, przegraliśmy 0:1. Byliśmy lepsi, mimo czerwonej kartki. To było niesamowite. Wszyscy byliśmy z tymi chłopakami, wiedzieliśmy, że zrobiliby dla kraju wszystko. Awans był sukcesem i pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jest tylko ciężka praca. Przeszkód nie do pokonania nie ma, jak już, to ty jesteś największą przeszkodą. Sam sobie pod względem podejścia mocno różnią się od Polaków?Bardzo mocno. Nasze podejście – mówię ogólnie: i Albańczyków, i Polaków – powinno być inne. Ale jesteśmy ograniczani, nierzadko przez rodziców. To, o czym mówiłem. Jeżeli rodzice mówią nam, że coś nie jest dla nas, że nie mamy predyspozycji, to zaczynamy myśleć, że nie Tylko skupmy się na sobie, a nie życiu ojca czy matki. Mamy swoje życie, możemy robić, co co mówię. Też miałem ojca, który mówił, żebym pewnych rzeczy nie robił, bo to nie dla mnie. Dlaczego nie dla mnie? A dla kogo? Nie żyjmy stereotypami, kontekście przyzwyczajeń podał pan świetny przykład Łukaszowi Olkowiczowi w „Przeglądzie Sportowym”.Przykład boczku. Żona przygotowała mi boczek na śniadanie. Zauważyłem, że ściąga z niego tłuszcz, który – według mnie – daje smak. No to zapytałem, dlaczego tak zrobiła.– Przyzwyczaiłam się, tak robi też moja później jestem u teściowej. Znów boczek, znów zdejmowanie tłuszczu.– Dlaczego tak robisz?– Bo moja mama tak proszę mi uwierzyć – pojechałem 500 kilometrów do babci żony i poprosiłem o przygotowanie boczku. Oczywiście pozbywała się tłuszczu. Pytam więc, dlaczego.– Kiedyś mieliśmy małą patelnię i żeby wszystko się zmieściło, to musiałam ściągać tłuszcz. I tak Nierzadko jesteśmy ograniczani, a nawet nie wiemy z jakiego mocno ulegają takim ograniczeniom?Mam żonę, widzę to. Żona mówi mi, że czegoś zrobić nie może, a potem ja jej udowadniam, że to nieprawda. I mówi tak, mimo że jesteśmy razem 15 lat. Tak jest nastawiona. Taka mentalność można zmienić. Też byłem ograniczony, żyłem w komunie, nie mogłem opuszczać kraju, a żeby wyjechać z miasta, musiałem posiadać pozwolenie. I co? I walczyłem, by swoją sytuację zmienić. Nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko ciężko pracować. A nie, że widzisz pierwszą przeszkodę i wracasz. „Nie udało się” – mówisz. Spotkałeś ścianę? Szukaj drzwi, szukaj okna. Wskakuj. Nie bij głową, lecz szukaj rozwiązania. A widzę, jak to wygląda w Polsce, nawet w że w przerwie w szatni padły mocne słowa. Dlaczego dopiero w przerwie? Dlaczego nie padły wcześniej? Dlaczego mają być mocne? Mają być prawdziwe, mają być szczere, mają być konkretne. Z takiego założenia Polski trafił pan – po Albanii, Chorwacji i epizodzie na Słowenii – na przełomie wcześniej miałem ofertę z Bundesligi, z Energie Cottbus. Już nawet podpisałem umowę z drużyną, która debiutowała w najwyższej lidze. Niestety, klub nie dogadał się z moim menedżerem, co również jest dowodem na to, że nie byłem dobrze prowadzony, nie wybierałem odpowiednich może tak było mi pisane? Nie wiem, tylko Bóg ofertę z Polski, z Zagłębia i przyjechałem do Lubina. O Polsce nie wiedziałem za wiele, do tego moja torba nie dotarła do Warszawy. W Lubinie zameldowałem się w nocy, w hotelu. Rano wstaję, wyglądam przez okno, a tam ogromna giełda. Nie wiedziałem, co się dzieje. „Gdzie ja w ogóle trafiłem” – trochę pan tak, niemal od razu powiedziałem menedżerowi, że za chwilę uciekam. Ale przekonali mnie, żeby spróbować. Zostałem tydzień, dwa i się przekonałem. Było mi łatwiej o tyle, że nie miałem za dużego wyboru związanego z wyglądały pierwsze tygodnie w Polsce?Krok po kroku ogarniałem się, to nie był mój pierwszy zagraniczny wyjazd, więc było łatwiej. Wspierała mnie rodzina, która mnie jednocześnie motywowała. W Albanii zarobki były katastrofalne, więc zarabiałem pieniądze również dla swoich bliskich. Ciężko pracowałem, nierzadko za dwóch. Zresztą, tak to w Polsce nierzadko wygląda. Później byłem kilka lat we Francji i zauważyłem, że tam wszystko wygląda inaczej. Potrzebujesz hydraulika, to zatrudniasz hydraulika. Potrzebujesz elektryka, to zatrudniasz elektryka. A w Polsce? Wystarczy jedna osoba, która ogarnie wszystko. Złota rączka. Polak potrafi wszystko!Co jeszcze zauważyłem? Polacy są otwarci, ale – moim zdaniem – w pewnych kwestiach powinni zmienić nastawienie na bardziej pozytywne. Jak pójdziesz gdzieś i powiesz, że masz problem, to wszyscy zaczynają mówić, że jest problem. Czyli stwarzają następny problem, że jest problem z tym problemem. A ja uważam, że trzeba usiąść i starać się dany problem rozwiązać. Po co się negatywnie nastawiać, co po się zamartwiać?Syn czasami przychodzi i mówi, że ma problem. Że trudno mu nauczyć się matematyki. Zamartwia się, zamiast szukać rozwiązania. I tym samym traci motywację, bo ma problem i nie chce go rozwiązać. Dobija sam tak miałem. Byłem w Zagłębiu, uważałem, że powinienem grać więcej. Na mojej pozycji byli Zbigniew Grzybowski i Arkadiusz Klimek, którzy mieli grać, by mogli zostać sprzedani. Taka prawda, otwarta. Był problem, bo miałem być ich następcą, a oni nie odchodzili. Więc czekałem, zamiast zadać sobie pytanie co robię, żeby grać. Sam zaakceptowałem to, że muszę czekać. Szukałem alibi, zamiast walczyć. To był wielki Smółka mówił mi, że piłkarzowi nie można stwarzać Alibi pozwala szukać wymówek, mój przykład. Ważne, żeby zdać sobie sprawę, że to droga donikąd, albo żeby trafił się ktoś, kto mam pomoże, kto w odpowiednim momencie – jeżeli będzie trzeba – skrytykuje, postawi do przyznał, że lubi, gdy dziennikarze pana konstruktywnie Większość dziennikarzy chce być przyjacielem trenera. Ja nie chcę, żeby tak było. Ja mam swoich przyjaciół, innych nie szukam. Możemy mieć dobre relacje, jasne, ale przyjacielskie? Wiesz, kiedy relacje są przyjacielskie? Kiedy mówisz, co złego robię. To jest przyjaźń. Nie tylko klepanie po plecach, bo to często ciągnięcie w krytykę, choć prawda nierzadko boli. Ale jeżeli przeanalizuje wszystko, dowiem się, gdzie mam słabe punkty. Nie tylko ja, każdy powinno się podchodzić, a wydaje mi się, że nie do końca tak pan, że Polacy nie lubią tylko Polacy – człowiek nie lubi prawdy. Jesteśmy naiwny. Wszyscy, ja również. Oczywiście, ktoś może mi mówić, że jestem dobry, nawet pomimo pewnych uchybień w mojej pracy, ale to nie jest odpowiednia droga. Nie jestem idealny, nikt nie jest idealny. Tylko daj mi o tym znać, też chcę się uczyć. Sygnał jest klepiemy kolegę po plecach, on przestaje się spotkałem człowieka, który miał prawie 100 lat. Ja byłem dzieckiem. Kiedy go słuchałem, myślałem, że ten człowiek wie wszystko, w końcu jest tak bardzo doświadczony. I wiesz, co mi powiedział? Że nie wie wszystkiego, bo nie wie, co to jest nie wie wszystkiego, dlatego trzeba się dokształcać, trzeba szukać swojej drogi. Trzeba się z założenia, że zawsze trzeba iść do przodu. Zawsze. Jeżeli przegrywam z daną drużyną 0:3, to w następnym meczu z nią nie chcę przegrać wyżej niż 0:2, a oczywiście najlepiej wygrać. Przełamać się. Mam w Górniku Polkowice chłopaka, który bał się meczów z Lechią Dzierżoniów. „Trenerze, nie wiem, czy chcę zagrać w następnym meczu, nie idzie mi z nimi” – mówił, a ja wtedy pytałem, co zrobił, by tę sytuację zmienić. Nie robił nic, musiałem z nim porozmawiać – godzinę czy dwie – a dwa dni później przeciwko Lechii Dzierżoniów strzelił dwa gole. Potem wygraliśmy 3:1 i znowu zdobył bramkę. Głowa, wmawianie sobie pewnych rzeczy. Każdy potrzebuje taka historia o wilkach. Dziadek wziął wnuczka na spacer. Chodzili po lesie, obserwowali zachód słońca. – Wnusiu, wiesz, że są u nas w okolicy dwa wilki, które całe życie walczą między sobą? Wilk czarny i wilk biały. Czarny to nienawiść, zazdrość, lenistwo, mściwość. Biały – hojność, otwartość, szczerość, uczciwość, nie mógł się doczekać, aż dziadek skończy historię.– Dziadziuś, dziadziuś, a jakiego ja wilka mam?– Tego, którego karmisz będziesz karmił nienawiść, czarny wilk będzie silniejszy. Będzie wygrywał. Wszyscy wiemy, że drzemie w nas trochę anioła i trochę diabła. Kogo obudzisz, tego będziesz zależy od nas. Dlaczego Bóg dał mózg wyżej a serce niżej? Przecież mogło być odwrotnie. Jednak gdybyśmy myśleli sercem, gdybyśmy za nim szli, to nie podejmowalibyśmy racjonalnych decyzji. Trzeba robić wszystko rozumem. Nad mózgiem nie ma nic, to wieża wieża. Jeżeli chcielibyśmy ją zbudować, to nie moglibyśmy tylko siedzieć tak jak teraz, gdyż sama się nie zbuduje, a ludzie często mają takie podejście. Rozmawiajmy, planujmy, ale również jedźmy działać. Nic się samo nie mniej więcej wiedzą, gdzie są problemy polskiej piłki. A mało kto robi cokolwiek w kierunku ich wyeliminowania. Tylko gadamy. Rozmowy o szkoleniu młodzieży, a często na rozmowach się kończy. Pracujmy. A że nie wychodzi? Jak nie będziemy pracować, to nie dowiemy się, co funkcjonuje dobrze, a co funkcjonuje my widzimy ścianę i stajemy. Tak jak mówiłem – szukaj drzwi, szukaj okna. Weź łyżeczkę i drap nad pokonywaniem przeszkód. Po Polsce wyjechał pan do Francji na szczerze, nie ze względów sportowych. Marzyłem o wyjeździe do Francji, marzyłem o życiu w Paryżu. Zresztą, pojechałem grać w trzeciej lidze, więc widać, że o ambicjach sportowych mowy być nie zaspokojone?Zdecydowanie. Niektórzy płacą, żeby jechać do Paryża na weekend, mnie płacili, żeby w Paryżu tam zdecydowanie inne podejście niż w Polsce. Organizacja na wysokim poziomie – zarówno na boisku, jak i poza nim. Prezes jest prezesem, dyrektor dyrektorem, a sprzątaczka sprzątaczką. A u Polsce? Zawodnicy chcą robić pracę trener, trener dyrektora, dyrektor prezesa, a prezes piłkarza. Wszystko wymieszane. Może chodzi o mentalność, o której wspomniałem, że w Polsce każdy chce robić kilka rzeczy na raz?We Francji nie ma szans, żeby rządziła szatnia. Rządzi prezes, który zatrudnia trenera. Rządzi i za wszystko nam się sezon, w którym walczyliśmy o awans do drugiej ligi. W pewnym momencie przegraliśmy kilka spotkań, więc pojawiały się pytania – może zasadne, może nie – czy szatnia na pewno ufa trenerowi. W Polsce szkoleniowiec zostałby zwolniony, jestem pewny, a tam przyjechał prezes i powiedział jedną rzecz.– Nie jesteście od tego, żeby oceniać i rozliczać trenera. Jesteście od tego, żeby wykonywać swoją pracę. To trener was rozlicza, a ja – jako prezes – jego. Dlatego jeżeli kryzys będzie trwał, w pierwszej kolejności pracę stracicie nie było, ale zaczęliśmy funkcjonować we Francji przekonał się pan, żeby zostać że gdy drużyna potrzebowała boiskowego lidera, to się nim dość łatwo stawałem. Miałem posłuch w początki łatwe nie były. Pierwszy sezon rozpoczęliśmy remisem, potem dwa zwycięstwa i porażka, po której wydawało mi się, że zawodnicy przeszli obok meczu. Mieliśmy 450 kilometrów do domu. Siedzę w autokarze, nie znam francuskiego, ale po godzinie słyszę, że chłopaki zaczęli rozmawiać, a później usłyszałem wiedziałem, jak powiedzieć – cóż – coś w stylu: „Zamknijcie ryje, przegraliśmy a wy co?”. A powiedzieć chciałem. Nie mogłem usiedzieć w miejscu, aż podszedł do mnie trener, który widział, że coś ze mną nie tak.– Co z tobą? – potrafił trochę po włosku, więc dogadaliśmy się.– Jestem zły, że przegraliśmy.– Zostaw to. Przegraliśmy i tyle, koniec.– Ale trener zobaczy, co się dzieje. Oni się śmieją, a przeszliśmy obok meczu!– Trudno, zdarza się. Usiądź obok mnie, napij się wody, uspokój się. I słuchaj. Też jestem zły, ale czy warto być tak złym tyle czasu? Nie rozumiesz wszystkiego, o czym mówią. Wytłumaczę ci. Oni godzinę analizowali, wygarnęli sobie wszystko, a dopiero później się rozluźnili, co jest normalne. Nie piłka jest najważniejsza – mamy płakać całe życie?I następny mecz okazji uczyłem się, jak psychologicznie podchodzić do trudnych spraw jako trener. Zdarzało się, że na treningu kolega – również napastnik – trzykrotnie nie podał mi piłki na pustą bramkę. „Co ty wyprawiasz” – wkurzyłem się. Miałem południowy charakter, a on kazał wyluzować. „Mogłem podać, racja, ale ty mogłeś wytłumaczyć mi to spokojnie. Po co te nerwy?” – powiedział i to była droga, dzięki której stworzyliśmy jedność. Byliśmy drużyną, a ja powoli uczyłem się futbolu z drugiej zostać we Francji, tam rozwijać się jako trener, ale wróciłem ze względu na żonę. Tu czuje się najlepiej, a ja – jak mówiłem – żyję dla niej i dla dzieci. Mnie również Polska pasuje, więc nie było żadnego trenerski zacząłem we Francji. Klub, widząc we mnie potencjał, inwestował w moją osobę. Zrobiłem kursy, które umożliwiały mi prowadzenie 11-latków, a resztą papierów zrobiłem w Albanii, a mieszkając w Polsce. Kiedy robiłem UEFA A, za instruktora miałem Alberto Zaccheroniego. Wielkie nazwisko. Był Renzo Ulivieri, także Ferretto Ferretti, dziekan i trener przygotowania motorycznego, który pracował między innymi z Arrigo Sacchim czy Carlo Ancelottim. Fachowcy, którzy otwierali oczy wszystkim zgromadzonym na sali. Stąd kursy – do UEFA Pro włącznie – robione w Albanii był strzałem w dziesiątkę. W pewnym momencie przyjechał Carlo Ancelottim, który przy okazji promował w Albanii swoją książkę. Nic, tylko – nic, tylko chłonąć. Albo inaczej – chcieć Jesteśmy razem, idziemy do klasy i się uczymy. Siedzimy w tej samej ławce, mamy tego samego nauczyciela. Ty masz piątkę, ja mam trójkę. Dlaczego? Jestem głupszy od ciebie? Nie wiem. Więc co jest grane? Podejście. Ty chciałeś się uczyć, mnie zadowalała trójka. To nie nauczyciel nas uczy, on tylko przygotowuje materiały. My uczymy się sami. Dlatego nie mogę mówić, że spotkałem się ze znanymi trenerskimi postaciami i oni mnie ot tak czegoś nauczyli. Nie, to ja chciałem się uczyć i cały czas chcę się pojawiającym się zarzutem wobec polskich trenerów – szczególnie tych na kursach – jest to, że oczekują rezultatów, sami nie dając nic od Każdy człowiek ma pomysł na grę. Mój ojciec, który się na piłce nie zna, ma pomysł na grę. Nierzadko pyta się, dlaczego prawy obrońca w danej sytuacji nie podał do środkowego pomocnika. Czyli pomysł ma, pytanie, czy wiedziałby, jak zrobić, by ten podał do tego akurat w taki sposób? Tu jest problem piłki, ogólnie. Trenerzy mają pomysł, ale nie potrafią go wcielić w życie. Trenować, przełożyć na jest pana pomysł na piłkę?Cieszyć się z gry. By to, co wykonujemy na treningu, przekładało się na mecz. Nigdy nie wymagam od podopiecznych tego, czego nie potrafię. Nigdy nie wymagam tego, czego nie trenujemy. Wymagam tylko tego, na co moich zawodników stać. Pracuję, by się poprawiali, jasne, ale nie wymagam lotu w kosmos. Jeżeli trener mówi, że eliminuje błędy, to jest w czarnej dupie. Błędów się nie eliminuje. One były, są i będę. Piłka jest grą błędów. Można je jedynie by się swojej filozofii trzymać. By być prawdziwym. Jeżeli porzucisz pomysł na grę, drużyna cię rozszyfruje. Jak z małym dzieckiem – kiedy go wychowujesz i zabraniasz mu tego, co sam robisz, to nic z tego nie się swojej filozofii trzymam. Zdaję sobie sprawę, że to trzecia liga, czwarty poziom rozgrywkowy, ale naprawdę – nikt nie może mi zarzucić, że nie mam pomysłu na grę. Rozgrywamy, mamy wyniki, większość bramek zdobywamy po kilku lub kilkunastu podaniach i strzałach z – mniej więcej – jedenastego tak, że gdy analizuję mecz i widzę, że z czterech strzelonych przez nas bramek trzy nie padły po tym, co wypracowaliśmy na treningach, to jestem co trenujemy cały rok, gdybyśmy nie robili tego, co sobie zakładaliśmy? Ważny jest sposób. Bo jeżeli będziemy wygrywać przypadkowo, dzięki akcjom, które na treningu nie zostały wypracowane, to w końcu szczęście się skończy i zaczniemy są pana ambicje trenerskie?Powoli do przodu. Co będzie, to się okaże, choć oczywiście – ambicje sięgają najwyższego poziomu. Wiadomo – najważniejsza jest ciężka życiowo? Na razie nie zamierzam ruszać się z Polski. Miałem propozycję wyjazdu do Albanii, by trenować kadrę U-19, ale odmówiłem. Jestem szczęśliwy w tym kraju tak samo jak moja szczęście rodziny jest Norbert Skórzewski Obserwuj @NSkorzewskiFot. własne/
Obrazek Na kaszel Dzięki babcinym sposobom mija szybciej. Oto najskuteczniejsze: Nacieranie i klepanie. Pobudza krążenie i przyspiesza usuwanie toksyn z organizmu. Plecy nacieramy spirytusem rektyfikowanym lub salicylowym lub olejkiem kamforowym (w przypadku dzieci nie stosujemy kamfory - może uczulać). Przed snem nacieraj plecy przez minutę. Bańki. Powodują przekrwienie tkanek, szybsze usuwanie toksyn, lepsze odkrztuszanie wydzieliny. Efekt leczniczy polega też na pobudzeniu odporności organizmu. Stawia się ok. 20 baniek, omijając okolice serca, nerek i kręgosłupa. Zdejmuje się po 15 min, potem chory przez 1 dzień leży w łóżku. Na katar Najlepiej zacząć z nim walczyć już wówczas, gdy kichasz i kręci cię w nosie. Dzięki temu zapobiegniesz niedrożności nosa i katar szybko minie. Geranium Listek geranium był chętnie stosowany również przez nasze prababki w popularnej i dziś aromaterapii. Rozetrzyj w dłoni liść i wdychaj nosem jego zapach. Możesz też zwilżyć poduszkę kropelką olejku geraniowego. Imbir Przyprawy kontra wirusy. Wypróbuj np. napar z imbiru. 5 cienkich plasterków świeżego kłącza zalej szklanką wrzątku, przykryj spodeczkiem i wypij po 5 minutach. Codziennie pij napar, najlepiej przed snem. Okryj się ciepłą kołdrą i leż spokojnie przez pół godziny. Potem zmień piżamę i ponownie się okryj. Soda oczyszczona Inhalacja. Działa przeciwobrzękowo, ułatwiając oddychanie przy katarze i kaszlu. Nawilża i dezynfekuje gardło, tchawicę, krtań, oskrzela i płuca. Inhalacje solankowe. Wlej do wysokiej miski litr wrzątku, wsyp łyżkę stołową sody oczyszczonej. Przykryj głowę ręcznikiem i pochyl się nad miską. Wdychaj powietrze nosem, a wydychaj ustami. Rób tak raz dziennie, przez 8-10 min. Możesz też kupić aparat do inhalacji. Masaż stóp Natychmiast poprawia ukrwienie dróg oddechowych, ułatwia odkrztuszanie. Możesz zrobić go sama, jednak wygodniej (i o wiele przyjemniej), gdy wykona go twój partner. Zaczynamy od palców, dokładnie rozmasowując każdy z nich (dłużej uciskamy miejsce między dużym palcem i następnym). Terapia zimnem w babcinym wydaniu To nie żart! Modne dziś leczenie zimnem stosowane było już przed wiekami. Na przeziębienie skutecznie działa zarówno zimno, jak i ciepło. - Nasze praprababcie owijały chorego aż do pach prześcieradłem namoczonym w lodowatej wodzie. Po 10 min okład zastępowano ciepłą kołdrą, pozostawiając na nogach zimne, wilgotne ręczniki. - Kąpiel w chłodnej wodzie. Stosuje się ją także dziś, nie ma bowiem skuteczniejszego środka na szybkie zmniejszenie temperatury. Tak stosuj: Gdy gorączka przekracza 39°C, wkłada się chorego do wody o temperaturze ok. 37,5°C. Po 10-15 minutach należy go wytrzeć, włożyć piżamę i położyć do łóżka. Zamiast kąpieli można nacierać części ciała ręcznikiem lub gąbką zmoczoną letnią wodą. Na gorączkę Jeśli nie przekracza 39°C, spróbuj następujących metod: Ziółko na poty. Zaparz melisę lub kwiat czarnego bzu. Szklankę naparu pij 3 razy dziennie. Mieszanki z kilku ziół. Wsyp do miski po 3 łyżki krwawnika, kwiatów czarnego bzu oraz mięty. Wymieszaj i odsyp 2 łyżki. Wlej 2 szklanki wrzątku i przykryj na 20 min. Pij 3 razy dziennie. Zawijanie z czosnkiem. Dla osób, które nie mają problemów z krążeniem. Należy zmiażdżyć 10 ząbków czosnku i dodać taką samą objętość octu winnego. Mieszanką natrzyj ciało chorego, a potem szybko owiń go w dwa suche prześcieradła i przykryj kołdrą. Po 15 min natrzyj wilgotnym ręcznikiem, wytrzyj suchym. Na rozgrzewkę. Silne rozgrzanie utrudnia życie drobnoustrojom - hamuje tempo ich rozmnażania. Poprawia też nasze samopoczucie. Talerz rosołu. Najnowsze badania naukowców z USA potwierdzają skuteczność tej metody. Ta zupa szczególnie długo trzyma ciepło. Parując stopniowo, działa jak inhalacja, oczyszczając błony śluzowe nosa, gardła i krtani. Gdy czujesz, że łapiesz katar lub boli cię gardło, zjedz powoli duży talerz gorącego rosołu. Kieliszeczek nalewki. Najlepsze są oczywiście te własnej roboty, np. malinowa, imbirowa, z czarnego bzu, miodowa, mandarynkowa, a także nostrzykowa oraz dziewannowa. Pij trzy razy dziennie po kieliszku (50 ml) nalewki. Recepta na nalewkę czosnkową Wzmacnia odporność, niszczy drobnoustroje, działa napotnie i wykrztuśnie. Przy okazji - obniżysz cholesterol, wzmocnisz wzrok. 35 dag roztartych ząbków wrzuć do słoika i zmieszaj z 200 ml spirytusu. Zakręć, odstaw na 10 dni w ciemne miejsce. Przecedź, przelej do słoika, zakręć i postaw w ciemnym miejscu na 4 dni. Zacznij od kropli i przy każdym posiłku zwiększaj liczbę o następną - aż do 25. Pij trzy razy dziennie każdej jesieni. Sposoby na odporność Naprawdę nie trzeba wielu starań, by wzmocnić siły obronne organizmu. Zwiększysz odporność, jeśli będziesz pamiętać o: codziennym spacerze (co najmniej pół godziny energicznym krokiem); jedzeniu warzyw, owoców i ryb morskich (3 razy dziennie niewielka porcja owoców lub warzyw, a 2 razy w tygodniu ryby); piciu jogurtu z żywymi kulturami bakterii; łykaniu kapsułek omega-3 (podobnie działa tran lub kapsułki z olejem z wątroby rekina). Możesz też pić bardzo odżywczy sok z owoców noni czy zażywać preparat z aloesu drzewiastego; zaszczepieniu się na grypę albo łykaniu szczepionki w kapsułkach, wzmacniającej odporność na przeziębienia, np. Broncho vacsom. Najlepiej dietę i spacer połączyć z jedną z pozostałych metod. Jeśli będziesz konsekwentna, przetrwasz zimę w świetnej formie.
klepanie po plecach przy kaszlu